Pieniądze unijne wykorzytywane są w różny sposób. Jednym z przyjątych rozwiązań jest budowa wiejskich świetlic oraz domów kultury. Z dotacji unijnych wybudowano 1600 takich budynków. Jak wskazują organizacje pozarządowe, 90% z nich stoi pustych.
Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna:
Gminy skusiły się na łatwo dostępne pieniądze z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW), a teraz mają duży problem. Nie stać ich na utrzymanie obiektów i korzystających z nich instytucji. Na ten cel z PROW mogło pójść nawet 1,3 mld zł, bo na projekt pojedyncza gmina mogła otrzymać do pół miliona złotych.
Zdaniem ekspertów pieniądze zostały zmarnowane. Problem jest tym większy, że gminy dokładały do tych inwestycji własne (lub pożyczone przez banki) pieniądze, a teraz nie mogą ich nawet odzyskać.
Gminy mają ptoblemy nawet z ogrzewaniem
Stowarzyszenie Kapitał-Praca-Rozwój, które jest jednym z pośredników dzielących pieniądze z PROW, policzyło, że tylko w 23 mazowieckich gminach znajdujących się na terenie jego działania, powstało 300 świetlic. Oznacza to, że taka placówka jest w co drugiej wsi. Problem w tym, że podczas tegorocznej zimy ogrzewane było tylko 20 z nich, bo jedynie one są w miarę regularnie wykorzystywane.
Zbigniew Woźniak, wójt gminy Bielany (powiat sokołowski), tłumaczy, że gminy pisały wnioski, bo pieniądze były łatwo dostępne. Otrzymywały środki z PROW, remontowały posiadane przez siebie pomieszczenia, tworzyły świetlice. Potem zwykle oddawały klucze sołtysowi lub ochotniczej straży pożarnej, a ci zamykali nowe obiekty na klucz.
– Gmin nie stać nawet na ogrzanie tych pomieszczeń, nie mówiąc o zatrudnieniu kadry, która spowodowałaby, że w tych placówkach wreszcie zaczęłoby się coś dziać – przyznaje Zbigniew Woźniak.
Wyjaśnia, że na terenie jego gminy powstało pięć takich placówek, a wniosek o dotację na utworzenie szóstej czeka na rozpatrzenie w Urzędzie Marszałkowskim. Gmina prowadzi trzy przedszkola i dwa zespoły oświatowe, więc przy coraz większej dyscyplinie finansów, na utrzymanie świetlic nie starcza jej pieniędzy. Rocznie pojedynczej placówce może przekazać nie więcej niż tysiąc złotych. Starcza to na zorganizowanie jednej w roku imprezy dla ochotniczej straży pożarnej.
Pułapki unijnego programu
Zdaniem organizacji pozarządowych tak jest w całym kraju. Nie tylko nie ma mowy o wykorzystaniu świetlic na wsi do celów kulturalnych czy rekreacyjnych, ale nawet nie są tam organizowane odpłatnie wesela czy inne imprezy okolicznościowe, które pozwoliłyby gminom pozyskać środki na utrzymanie tych placówek.
Samorządy wyremontowanych pomieszczeń nie mogą też przerobić na przedszkole czy żłobek, bo nie zezwalają na to warunki programu. Gminy wpadły w pułapkę zastawioną na nie przez fundusze unijne.
– Przez siedem lat obiekty powstałe za środki z PROW nie mogą przynosić nam żadnego zysku – mówi Marian Sekulski, wójt gminy Wodynie (woj. siedleckie).
Eksperci podkreślają jednak, że samorządy przystępując do programu o tym wiedziały.
– Nie przeanalizowały warunków umowy, nie miały pomysłu, do czego inwestycja jest im potrzebna i jak dalej będą ją finansować – mówi Marek Zagórski, prezes Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej.
Jego zdaniem znaczna część tych projektów nie powinna w ogóle być realizowana, ponieważ nie miała uzasadnienia ekonomicznego.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/379990,pieniadze-z-unii-na-swietlice-zostaly-zmarnowane-gminy-u-krytyki.html#
ADM